Mamy to! Po niemałych perturbacjach organizacyjnych i całym dniu stresu bezproblemowo rozprawiliśmy się z Bristol Aztecs i wywalczyliśmy przepustkę do półfinału Central European Football League!
Do ostatniej chwili nie byliśmy w stu procentach pewni, czy mecz przeciwko Brytyjczykom w ogóle dojdzie do skutku. Przez awarię systemu bagażowego na lotnisku London Heathrow, cały sprzęt meczowy Aztecs oraz obuwie i ubrania zostały w Wielkiej Brytanii. Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować drużynom Jaguars Kąty Wrocławskie oraz Dukes Ząbki za użyczenie padów, kasków i jerseyów dla naszych rywali. To właśnie dlatego kibice mogli mieć zagwostkę podczas oglądania rywalizacji, dlaczego drużyna przeciwna gra w strojach zespołu PFL.
Gdy wszystkie niezbędne formalności zostały dopięte, mogliśmy przejść do gry. Krzysztof Nosow swoją akcją powrotną otworzył mecz i dobiegł na 26-jard, dając nam całkiem niezłą pozycję wyjściową do ataku. Chwilę później złapał szybkie podanie wybiegając na zewnątrz, a pierwszy cios zadał Meril Zero, który przebił się przez linię obrony rywali i ponad 60-jardowym biegiem zdobył pierwsze przyłożenie. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden punkt. Pierwsze punkty wpadły bardzo szybko, ale równie sprawnie odpowiedzieli Brytyjczycy. Wystarczyła im jedna seria ofensywna, by zameldować się w naszym polu punktowym akcją biegową. Na szczęście, ich podwyższenie za jeden punkt okazało się nieudane i zachowaliśmy prowadzenie. W pierwszej kwarcie oba zespoły badały się. Widzieliśmy sporo akcji biegowych, przez które czas upływał z zegara bardzo szybko. Prawdziwe gradobicie punktów nastąpiło po szybkiej zmianie stron.

Zdjęcie: Sławek Boczkowski
Już w pierwszych minutach drugiej kwarty Vidal Woodruff popisał się świetnym podaniem do Krzysztofa Nosowa, który odebrał piłką pod silną presją. Akcja ta napędziła całą ofensywę i chwilę później zobaczyliśmy drugie przyłożenie dla Orłów. Na listę punktujących po raz drugi wpisał się Meril Zero, wykonując 11-jardowy bieg w pole punktowe. Filip Twardowski dołożył kopnięcie za jeden punkt. Z każdą kolejną akcją nabieraliśmy wiatru w żagle i rozpędzaliśmy się niczym lokomotywa. Defensywa świetnie hamowała wszelkie próby skutecznych zagrań drużyny z Bristolu. Świetnie spisywali się Przemysław Odzimek i Eryk Paszkiewicz. Po odzyskaniu piłki nie zamierzaliśmy długo czekać i czym prędzej postanowiliśmy zaatakować endzone. Jakub Sema odebrał długie podanie od rozgrywającego i wprowadził nas na 29-jard gości. Następnie w podobnym stylu sporo jardów dołożył Bruno Waszkiewicz, a gdy znaleźliśmy się wewnątrz 10-jarda Aztecs, Vidal Woodruff skutecznie podał do Krzysztofa Nosowa. Ten złapał piłkę w endzone i mieliśmy kolejne punkty. Filip Twardowski udanie dołożył kopnięcie za jeden.
Zegar pokazywał nieco ponad dwie minuty do zakończenia drugiej kwarty, lecz żadna z drużyn nie chciała zwalniać tempa. Po przyłożeniu Nosowa świetną akcją biegową popisali się goście. Josh Breece swoim biegiem przetransportował futbolówkę w okolice 49-jarda naszej połowy. Ethan Gretzinger próbował brać ciężar gry na swoje barki, lecz znakomicie spisująca się tego dnia defensywa Orłów uniemożliwiała mu jakiekolwiek próby zdobycia jardów. Zdesperowani Aztecs zagrali czwartą próbę, która okazała się nieudana. Po zmianie formacji nie zamierzaliśmy długo czekać i jeszcze przed przerwą zdobyliśmy kolejne punkty. Na 35 sekund przed zakończeniem Q2, Vidal Woodruff świetnie odnalazł długim podaniem Jakuba Semę, a ten niezagrożony wbiegł w endzone. Filip Twardowski dołożył oczko. Kibice byli już przygotowani na zakończenie pierwszej części meczu, lecz do głosu doszli jeszcze Aztecs. 8 sekund przed przerwą Ethan Gretzinger jakimś cudem odnalazł miejsce do dalekiego rzutu w pockecie i posłał piłkę do Oliviera Lucka. Skrzydłowemu udało się odebrać podanie i zobaczyliśmy drugie tego dnia przyłożenie dla Brytyjczyków. Próba kopnięcia za jeden punkt tym razem okazała się udana. Po szalenie intensywnej drugiej kwarcie przerwa należała się zarówno zawodnikom, jak i kibicom.
Klczowe akcje meczu z Aztecs zobaczysz na naszym Instagramie
W drugiej części meczu tempo nieco zwolniło, a naszym założeniem było jak najszybsze zbicie zegara meczowego i przypieczętowanie zwycięstwa. Dominowały akcje biegowe, które zjadały czas, a próby podań okazywały się niekompletne. Przez pierwsze minuty oglądaliśmy grę punt za punt. Ciekawszą akcją popisał się Max Holland, który po naszym odkopnięciu powrócił z piłką w efektowny sposób aż w okolice środka boiska. Aztecs byli bardzo blisko uzyskania pierwszej próby. Brakowało im mniej niż jednego jarda i zdecydowali się zagrać czwartą próbę. Tę akcję świetnie obroniła nasza linia defensywna, doprowadzając do zmiany formacji.
Niestety, nie nacieszyliśmy się z posiadania zbyt długo. Tom Seager przechwycił podanie posłane przez naszego rozgrywającego i znów formacja obrony musiała zameldować się na murawie. Goście za sprawą złapanego podania Oliviera Lucka znaleźli się całkiem blisko naszego pola punktowego. Zdecydowali, że pokuszą się o zdobycie trzech punktów kopnięciem z pola. Piłka została zablokowana i udało się z nią powrócić w okolice środka boiska. Na 22 sekundy przed zakończeniem trzeciej kwarty Vidal Woodruff odnalazł Bruno Waszkiewicza i posłał do niego celne podanie przez środek. Ten wbiegł w endzone i mogliśmy powiększyć przewagę, automatycznie gwarantując sobie spokój przed ostatnią kwartą.
Q4 rozpoczęła się serią ofensywną gości, którzy szukali swojej szansy na jak najszybsze przetransportowanie futbolówki na naszą połowę. Ethan Gretzinger wykonując zwody pomiędzy swoimi ofensywnymi liniowymi zapomniał, że nasza obrona osiągnęła tego dnia wybitny poziom. Eryk Paszkiewicz był prawdziwą zmorą rozgrywającego Aztecs, powalając go raz za razem. Po odzyskaniu piłki wykonaliśmy kilka akcji biegowych, a także bardzo dobrze złapanym podaniem popisał się Aleksander Dąda. Niestety, nie wywalczyliśmy pierwszej próby i musieliśmy odkopywać futbolówkę. Aztecs rozpoczynali swoją serię bardzo blisko własnego pola punktowego. Nakładaliśmy na nich presję, która się opłaciła. Rozgrywający gości szukał dalekiego podania i te zamiary dobrze przeczytał Dawid Magrean, wykonując przechwyt. Niestety, nie wykorzystaliśmy swojej serii, a do głosu znów doszli Aztecs, który tuż przed zakończeniem meczu, dołożyli na pocieszenie kolejne punkty. Najpierw szybkim podaniem Ethan Gretzinger odnalazł Maxa Hollanda, który zdobył przyłożenie, a następnie w podobny sposób znalazł Josha Breece, który skutecznie wykonał podwyższenie za dwa.
Warsaw Eagles – Bristol Aztecs 35:21 (7:6, 21:7, 7:0, 0:8)
Q1
7:0 – 63-jardowy bieg Merila Zero / Filip Twardowski +1
7:6 – Przyłożenie po 34-jardowym biegu Josh Breece
Q2
14:6 – 11-fardowy bieg Merlia Zero / Filip Twardowski +1
21:6 – 10-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
28:6 – 55-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Jakuba Semy / Filip Twardowski +1
28:13 – 50-jardowe podanie Ethana Gretzingera do Oliviera Lucka / +1
Q3
35:13 – 40-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Bruno Waszkiewicza / Filip Twardowski +1
Q4
35:21 – 10-jardowe podanie Ethana Gretzingera do Maxa Hollanda / Josh Breece +2
Zwycięstwo przeciwko Aztecs oznacza, że meldujemy się w półfinale rozgrywek CEFL. Wyniki ćwierćfinałów ułożyły się tak, że 6 czerwca udamy się do Szwajcarii na mecz z Calanda Broncos. Będzie to rewanż za ubiegłoroczny półfinał. Zapowiadają się niesamowite emocje z wieloma podtekstami i rachunkami do wyrównania. Już teraz zachęcamy do rezerwowania terminów i wspierania Orłów na miejscu oraz przed odbiornikami transmisji.

