W pierwszym meczu fazy play-off Polskiej Futbol Ligi pokonaliśmy Kraków Kings. Spodziewaliśmy się twardej, fizycznej gry i tak też było. Zapraszamy na podsumowanie ćwierćfinału.

Mecz rozpoczęli goście i od razu przeszli do stylu gry, który oglądaliśmy przez większą część ćwierćfinału. Z piłką przemieszczał się głównie Dawson Elliott i brał ciężar gry na swoje barki. W pierwszej serii Kings, nie udało im się pokonać dziecięciu jardów i musieli odkopywać futbolówkę. Po jej odzyskaniu taki scenariusz musieliśmy wykonać również my. Próbowaliśmy podań do Bruno Waszkiewicza czy Aleksandra Dądy, lecz w pierwszych minutach meczu widać było, że obie drużyny “badają się” i brakuje nieco skuteczności. Ta przyszła dopiero w kolejnej serii ofensywnej Królów i uaktywnił ją wspominany wcześniej Dawson Elliott.

Rozgrywający wraz z pomocą swojej linii ofensywnej przemieszczał się jard po jardzie i konsekwentnie zdobywał pole. Akcje biegowe zatrzymywali Dexter Fitzpatrick i Jan Gromek, lecz gościom udało się dojść w środkową strefę boiska. Dzięki przewinieniom, zostali nieco cofnięci i musieli odkopywać piłkę. Gdy po raz kolejny przeszliśmy do ataku, zadaliśmy Królom pierwszy cios. Serię swoimi złapanymi podaniami świetnie poprowadził Krzysztof Nosow, a jej zwieńczeniem było odebranie długiej, 35-jardowej piłki w polu punktowym od Vidala Woodruffa. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden punkt i prowadziliśmy 7:0.

Zdjęcie: Eryk Tumaszyk

Drugą kwartę rozpoczęli goście i ponownie widzieliśmy sporo akcji biegowych, lecz tym razem zamiast wariantów przez środek, goście postanowili posyłać akcje na zewnątrz, w biegach typu “jet sweep”. Ten styl gry nie przyniósł pożądanego efektu w postaci pierwszej próby i po raz kolejny widzieliśmy punt. Świetną akcją powrotną popisał się Krzysztof Nosow, ustawiając linię wznowienia na 28-jardzie połowy Kings. Bardzo szybko wykorzystaliśmy tę pozycję i dołożyliśmy kolejne punkty. 11-jardowym biegiem piłkę w endzone wprowadził Mateusz Ozimek, Filip Twardowski dołożył punkt i odskoczyliśmy na dwa posiadania przewagi.

Kings nie zamierzali się poddawać i konsekwentnie szukali swoich szans na punkty za pośrednictwem gry biegowej. Bartosz Nowak, Michał Marchański i Dawson Elliott doprowadzili linię wznowienia na 40-jard naszej połowy. W czwartej próbie jednak nie ryzykowali i odkopnęli piłkę w naszym kierunku. W serii ofensywnej tuż przed przerwą dołożyliśmy kolejne punkty. Świetne, długie podanie złapał Krzysztof Nosow, następnie jardy biegiem dołożył Jan Szwej, by chwilę później 15-jardowym biegiem wbić się w pole punktowe. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden punkt. King bardzo szybko próbowali na to odpowiedzieć. Bardzo dobrym biegiem na zewnątrz popisał się Michał Marchański i dał wyraźny sygnał całej ofensywie gości, że są w stanie podrażnić Orły. Ciężkimi biegami przez środek przebijał się Maksymilian Krześniak. Szczęścia ponownie próbował także sam Elliott, lecz żadna z tych prób nie przyniosła pożądanego rezultatu w postaci punktów. Do szatni zeszliśmy z trzeba przyłożeniami przewagi.

Po przerwie bardzo szybko dorzuciliśmy kolejne punkty. Najpierw świetnie złapanymi podaniami popisał się Kornel Witkowski, a gdy znajdowaliśmy się tuż przy endzone rywali, Vidal Woodruff posłał podanie w środek do Bruno Waszkiewicza. Ten opanował futbolówkę w endzone i zaczynaliśmy wyraźnie odjeżdżać Królom. Ich kolejna seria nie przyniosła żadnych rezultatów i widać było, że w drugą połowę weszli z wyrażnym zmęczeniem i zbyt dużą intensywnością ciągłych biegów. My natomiast nie zamierzaliśmy się zatrzymywać i już po chwili dołożyliśmy kolejne punkty. Mateusz Ozimek znalazł sobie miejsce między liniowymi, urwał się i solowo pokonał ponad 70 jardów, wbiegając w endzone. Próbowaliśmy wariantu podwyższenia za dwa, lecz okazał się nieudany.

Zobacz kluczowe momenty meczu na naszym Instagramie

Ofensywa Królów wchodząc w ostatnią część meczu miała w sobie jeszcze na tyle siły, by konsenwentnie grać to, do czego przyzwyczaili widzów przez cały mecz. Biegami przez środek dotarli aż na 30 jard naszej połowy. W pewnym momencie postanowili zagrać akcję podaniową i ta próba okazała się dla nich gwoździem do trumny. Piłkę przechwycił Sebastian Charzyński, dobiegł do środkowej strefy boiska i ponownie mogliśmy przejść do ataku. Już w pierwszej akcji świetnie podanie od Vidala Woodruffa złapał Bruno Waszkiewicz, urwał się defensorom i bezproblemowo zameldował się w polu punktowym. Filip Twardowski celnie kopnął między słupy i mecz był zamknięty.

Mimo końcowego wyniku, który wyraźnie pokazuje naszą dominację w tym spotkaniu, z przebiegu meczu kibice mogą wyciągnąć nieco inne wnioski. Kings pokazali charakter. Grali fizycznie, twardo i nieustępliwie. Kilka razy zagrozili naszej strefie punktowej i defensywa musiała się sporo napracować, by ją obronić. Goście weszli do fazy play-off z ostatniego miejsca premiowanego awansem i śmiało można powiedzieć, że mogą zakończyć swój sezon z podniesionymi głowami. Gratulujemy i życzymy powodzenia w kolejnych latach zmagań.

ĆWIERĆFINAŁ PFL | Warsaw Eagles – Kraków Kings 41:0 (7:0, 14:0, 13:0, 7:0)

Q1
7:0 – 35-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1

Q2
14:0 – 11-jardowy bieg Mateusza Ozimka / Filip Twardowski +1
21:0 – 15-jardowy bieg Jana Szweja / Filip Twardowski +1

Q3
28:0 – 15-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Bruno Waszkiewicza / Filip Twardowski +1
34:0 – 75-jardowy bieg Mateusza Ozimka

Q4
41:0 – 40-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Bruno Waszkiewicza / Filip Twardowski +1

Wygrana z Kings oznacza, że meldujemy się w półfinałach Polskiej Futbol Ligi. Już w najbliższą sobotę, 11 lipca, na własnym obiekcie podejmiemy Lowlanders Białystok. Mecze z Żubrami zawsze są emocjonujące, więc już teraz zapraszamy na to niesamowite widowisko! Będzie to mecz o przepustkę do wrocławskiego Polish Bowl XXI.