Mecz sezonu? Dekady? A może nawet najlepsze spotkanie w całej dotychczasowej historii rozgrywek fubtolu amerykańskiego w Polsce. Kibice w sobotnie popołudnie zobaczyli w Ząbkach spektakl, który zostanie w pamięci na długo! Po boiskowej wojnie i rollercoasterze emocji wygrywamy z Lowlanders Białystok i meldujemy się w Polish Bowl XXI. Zapraszamy na podsumowanie półfinału.
Ponad 3 godziny gry, dwie dogrywki, łącznie ponad 75 punktów zdobytych przez oba zespoły, kontrowersje, emocje i efektowne akcje. W sobotnie popołudnie kibice zgromadzeni na stadionie MOSiR w Ząbkach oraz przez odbiornikami transmisji zobaczyli mecz, do którego z pewnością jeszcze przez wiele lat będziemy wracać i się odwoływać.
Mecz Kickoffem otworzyli Eagles. Goście swoją pierwszą serię ofensywną rozpoczęli z okolic 25-jarda i od samego początku postawili na szybkie, celne podania do Eryka Mąkowskiego. Od pierwszych sekund widać było, że Brett Pullman będzie tego dnia bardzo dobrze spasowany. Rozgrywający Żubrów nie trzymał długo piłki w swych dłoniach. Był zdecydowany, pewny tego, co chce zagrać i bardzo szybko odnajdywał swoich skrzydłowych. Po kilku celnych zagraniach do Jeremiego Zaro i Eryka Mąkowskiego, Pullman wypatrzył niepilnowanego Mąkowskiego, ten wbiegł w pole punktowe i to Lowlanders otworzyli wynik meczu. Po odzyskaniu piłki Krzysztof Nosow wykonał przyzwoitą akcję powrotną w okolice 30-jarda. W pierwszej serii ofensywnej postawiliśmy na biegi Jana Szweja oraz próbę dalekiego podania. Przez brak przesunięcia łańcucha zostaliśmy zmuszeni oddać piłkę gościom, a ci bezpiecznie domknęli pierwszą kwartę.

Zdjęcie: Eryk Tumaszyk
Początek drugiej kwarty to kolejny, bardzo szybki cios gości. Brett Pullman rozpoczynając akcję z okolic 11-jarda wykonał szybkie i celne podanie na lewą stronę do Bernardo Horevitcha. Ten opanował piłkę na skraju endzone i Białostoczanie wyszli na dwa posiadania przewagi. Takiego scenariusza chyba nikt, kto na co dzień śledzi rozgrywki PFL się nie spodziewał. Trzeba było szybko odrabiać straty, lecz w kolejnej serii, mimo silnych prób Kornela Witkowskiego, nie byliśmy w stanie wejść na połowę czarno-żółtych. Goście grali swoje standardowe zagrania, czyli bardzo szybkie i celne piłki na zewnątrz. Nasza defensywa z każdą kolejną minutą potrafiła wyczuć zamiary gości, co skutkowało odkopnięciem futbolówki w naszą stronę. Dopiero w kolejnej serii udało się złapać kontakt. Najpierw Jakub Sema złapał piłkę, zdobywając kilka jardów, a następnie Kornel Witkowski fenomenalnie urwał się obronie, niepilnowany złapał podanie od Vidala Woodruffa i pognał w endzone. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden punkt.
Lowlanders podrażnieni stratą przyłożenia od razu wzięli się do ataku. Bernardo Horevitch zaledwie jedną złapaną piłką wprowadził ofensywę Białostoczan na naszą połowę. Szczęścia próbowął także sam rozgrywający, wykonując solowe biegi. Jardy przychodziły im bardzo łatwo, ale w pewnym momencie przytomnością i bardzo dobrym czytaniem gry popisał się Dawid Magrean, który zanotował przechwyt i pozwolił w końcówce drugiej kwarty zameldować się naszej ofensywie na murawie. Przechwyt był motorem napędowym dla ataku, który zdołał zapunktować tuż przed przerwą. Ponownie świetnie pokazał się Jakub Sema, łapiąc piłkę w pobliżu czterech defensorów Lowlanders. Futbolówkę w endzone wprowadził Krzysztof Nosow, odbierając podanie od Vidala Woodruffa po prawej stronie pola punktowego. Filip Twardowski dorzucił punkt i do szatni schodziliśmy z wynikiem remisowym.
Trzecią kwartę rozpoczęliśmy dość nerwowo, ponieważ zdecydowaliśmy się zagrać czwartą próbę w okolicach 43-jarda naszej połowy. Akcja ta szybko została zatrzymana i daliśmy spory prezent czarno-żółtym. Nasi goście nie zamierzali długo czekać i szybko z niego skorzystali. Najpierw Bernardo Horevitch złapał krótkie podanie, następnie sam Brett Pullman przedarł się przez środek obrony i niepilnowany miał okazję wbiec w endzone. W porę, w okolicy 2 jarda zatrzymał go Przemysław Odzimek. Będąc na pierwszym jardzie Lowlanders po prostu wbili się całymi siłami w pole punktowe. Doszło do sytuacji, gdzie piłka wypadła z rąk Pullmana i wydawało się, że udało się ją przechwycić, jednak sędziowie zadecydowali, że zawodnik znalazł się w polu punktowym i Białostoczanie mogli cieszyć się z kolejnego przyłożenia.
Przez ciągłą grę w strefie boiska, czas upływał z zegara bardzo szybko. Musieliśmy się sprężać, by odrobić straty. Ponownie świetnie złapanymi piłkami popisali się Kornel Witkowski i Bruno Waszkiewicz, a ten pierwszy, gry akcja toczyła się blisko pola punktowego Lowlanders, szyko ściął do środka i złapał futbolówkę w endzone. Trzecią kwartę zakończyliśmy remisem 21:21.
Sprawdź kluczowe momenty meczu na naszym Instagramie
Ostatnią część regulaminowego czasu gry fenomenalnie otworzył Brett Pullman. Rozgrywający Żubrów zdecydował się na solowy bieg, myląc tym samym naszą obronę. Dostał dobre bloki od swoich kolegów, zerwał 5 tackli i sam wbiegł w pole punktowe. Znów trzeba było odrabiać straty. Krzysztof Nosow złapał fenomenalne podanie od Vidala Woodruffa, ale przez karę za niesportowe zachowanie, akcja musiała zostać cofnięta. Mieliśmy sporo dystansu do przejścia. Pierwszą próbę prawie udało się wywalczyć Bruno Waszkiewiczowi, lecz w czwartej próbie kluczowe podanie zbił Damian Wesołowski. Defensywa zatrzymała kolejną serię Lowlanders i na 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przystąpiliśmy do kolejnej próby wyrównania wyniku. Dobrymi biegami popisał się Mateusz Ozimek, wywalczając pierwsze próby, następnie świetne podanie złapał Aleksander Dąda, a “kropkę nad i” postawił Krzysztof Nosow, który urwał się lewą stroną i złapał podanie w polu punktowym. Na 12 sekund przed zakończeniem meczu Żubry próbowały jeszcze kopnąć za 3 punkty z 50 jardów, lecz próba okazała się nieudana. O końcowym wyniku musiała rozstrzygnąć dogrywka.
Overtime otworzyły Orły i pierwsze przyłożenie zdobył Aleksander Dąda, łapiąc podanie od Vidala Woodruffa. Filip Twardowski dołożył punkt i Lowlanders musieli również zdobyć 7 oczek, by przedłużyć swoje szanse na zwycięstwo. Ta sztuka im się udała. Podanie od Pullmana złapał Bernardo Horevitch, jeden punkt dołożył Sebastian Jagielski, na tablicy wyników widniał wynik 35:35, a gra toczyła się dalej.
W drugiej dogrywce to Lowlanders zaczynali swoją serią ofensywną i udało nam się ją zatrzymać. Wszystko zależało zatem od naszego ataku. Jeśli w naszej serii udałoby się zdobyć jakiekolwiek punkty, mecz byłby zamknięty. Tak też się stało. Krzysztof Nosow złapał 10-jardowe podanie od Vidala Woodruffa, zamykając mecz i wprowadzając nas do Polish Bowl XXI. Nie był potrzebny żaden wariant podwyższenia. Samo przyłożenie wystarczyło, by zamknąć wynik.
PÓŁFINAŁ | Warsaw Eagles – Lowlanders Białystok 41:35 (0:7, 14:7, 7:7, 7:7, 7:7 OT1, 6:0 OT2)
Q1
0:7 – 5-jardowe podanie Bretta Pullmana do Eryka Mąkowskiego / Sebastian Jagielski +1
Q2
0:14 – 11-jardowe podanie Bretta Pullmana do Bernardo Horevitcha / Sebastian Jagielski +1
7:14 – 65-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Kornela Witkowskiego / Filip Twardowski +1
14:14 – 5-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
Q3
14:21 – 1-jardowy bieg Bretta Pullmana / Sebastian Jagielski +1
21:21 – 12-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Kornela Witkowskiego / Filip Twardowski +1
Q4
21:28 – 31-jardowy bieg Bretta Pullmana / Sebastian Jagielski +1
28:28 – 19-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
OT1
35:28 – 9-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Aleksandra Dądy / Filip Twardowski +1
35:35 – 20-jardowe podanie Bretta Pullmana do Bernardo Horevitcha / Sebastian Jagielski +1
OT2
41:35 – 10-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa
Po raz trzeci z rzędu staniemy przed czansą zdobycia tytułu Mistrza Polski. Półfinałowe starcie w Ząbkach niewątpliwie przejdzie do historii futbolu amerykańskiego w Polsce. Dawno nie widzieliśmy tylu emocji, pięknych zagrań, tak efektownych przyłożeń i emocji do ostatnich sekund. Teraz czas na dwa tygodnie przerwy, zaleczenie urazów, analizę błędów i 26 lipca we Wrocławiu powalczymy o kolejne złoto! Naszymi rywalami będzie ekipa, z którą graliśmy pierwszy mecz w sezonie 2026. O puchar zagramy z młodą, ambitną, pełną energii drużyną Panthers Wrocław.
Mecz finałowy odbędzie się w niedzielę, 26 lipca o godzinie 14:00 na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Bilety można nabyć TUTAJ.
