Kwietniowy maraton meczów trwa. W minioną niedzielę udaliśmy się do Lublina na czwarte spotkanie w tegorocznym sezonie Polskiej Futbol Ligi. Mimo okrojonego składu kibice mogli zobaczyć Orły, które kontrolują grę i dominują na boisku.
Mecz rozpoczął się od naszego odkopnięcia futbolówki. Piłka wpadła w endzone, więc Tytani rozpoczęli swoją serię ofensywną z 25-jarda. Już na starcie dobrze pokazał się rozgrywający gospodarzy – Denis Batistella, który solowymi akcjami biegowymi zdobył sporo pola. Tytanom udało się dojść w okolice 27-jarda naszej połowy i w czwartej próbie postanowili zaryzykować. Akcja jednak okazała się nieudana.
Po wyjściu na boisko formacją ofensywną również nie udało nam się zdobyć kluczowej pierwszej próby, więc musieliśmy wykonać punt. Odkopnięcie okazało się na tyle dobre, że Tytani zostali zmuszeni do rozpoczynania serii ze swojego czwartego jarda. Dla naszej defensywy był to świetny prezent, z którego skorzystaliśmy. W jednej z akcji gospodarzy Kacprowi Witkowskiemu udało się szybko dopaść do rozgrywającego i powalić go w polu punktowym. W efekcie, za sprawą safety dopisaliśmy pierwsze dwa oczka do swojego dorobku. Już w kolejnej akcji zobaczyliśmy kolejne punkty dla Eagles! Tytani odkopywali futbolówkę w naszą stronę, łapał ją Bruno Waszkiewicz i pobiegł z nią do endzone, wykonując ponad 80-jardową akcję powrotną. Próba podwyższenia za jeden punkt okazała się nieudana ze względu na przerzucony snap.

Zdjęcie: Wild sport Fotografia
Zobacz całą galerię
Szybko zdobyte punkty pobudziły nasz atak i w drugiej kwarcie zobaczyliśmy prawdziwą dominację. Najpierw Jan szwej przetransportował futbolówkę na drugi jard gospodarzy, a w kolejnej próbie po prostu wbił się w endzone i dopisał dla nas kolejne punkty. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden. Tytani z każdą minutą zaczynali słabnąć. Pojawiały się po ich stronie proste błędy, dropy krótkich podań i niska skuteczność. Zostali zmuszeni do odkopnięcia futbolówki, z czego skorzystał Krzysztof Nosow, wykonując 80-jardową akcję powrotną i wbiegając w pole punktowe. Filip Twardowski udanie kopnął za jeden punkt i prowadziliśmy już 22:0.
Robiliśmy wszystko, by jak najszybciej uzyskać różnicę punktową, która pozwalałaby na uruchomienie mercy rule w trzeciej kwarcie. W kolejnej serii Tytanów Przemysław Odzimek przechwycił piłkę i dał nam możliwość wyprowadzenia kolejnego ciosu. Aleksander Dąda posłał długie, wysokie podanie do Krzysztofa Nosowa, ten pewnie złapał je w endzone i mieliśmy kolejny touchdown. Filip Twardowski udanie dołożył jedno oczko.
Sprawdź najważniejsze momenty meczu na naszym Instagramie
Kolejne serie wyglądały bardzo podobnie. Nie pozwalaliśmy Tytanom wyjść z własnej połowy i zmuszaliśmy ich do oddania nam piłki. Po jej odzyskaniu Aleksander Dąda posłał dalekie podanie do Jakuba Semy, a ten wyprzedził obrońców i efektownym rzutem złapał futbolówkę w endzone. Filip Twardowski dołożył oczko i prowadziliśmy już 36:0. Mercy rule było zapewnione, ale korzystając z dobrego momentum, kuliśmy żelazo, póki gorące. Damian Bralewski przechwycił niecelne podanie wyrzucone pod presją naszych obrońców i korzystając ze swojej fizyczności, przetransportował futbolówkę wewnątrz 10-jarda Tytanów. Aleksander Dąda bardzo szybko to wykorzystał, posłał szybką piłkę do Bruno Waszkiewicza i mieliśmy kolejne punkty. Filip Twardowski udanie podwyższył za jeden. Tuż przed gwizdkiem kończącym drugą połowę widzieliśmy jeszcze dwa przejęcia. Najpierw Tomasz Sętkiewicz odzyskał dla nas piłkę upuszczoną przez Tytanów, a następnie podanie Aleksandra Dądy przechwycił dla gospodarzy Ramin Harashov. Na przerwę do szatni schodziliśmy z prowadzeniem 43:0.
Druga połowa meczu przebiegła bez większych historii ze względu na czas, który nie był zatrzymywany. Wykonywaliśmy akcje biegowe, pozwalając bezpiecznie upływać sekundom z zegara. W trzeciej kwarcie Aleksander Dąda zdecydował się na solowy bieg w endzone. Ta sztuka mu się udała, a następnie wykonaliśmy zmyłkową akcję podczas kopnięcia za jeden punkt. Kubacki odebrał snap, lecz zdecydował się podać w pole punktowe do Kamila Ruty. Ten opanował piłkę i tym samym dopisaliśmy dodatkowe dwa oczka do swojego dorobku. W ostatniej kwarcie punkty 5-jardowym biegiem zdobył Stanisław Ciesielski. Filip Twardowski dołożył punkt, ustanawiając końcowy wynik meczu na 58:0 dla Orłów.
Tytani Lublin – Warsaw Eagles 0:58 (0:8, 0:35, 0:8, 0:7)
Q1
0:2 – Safety Kacper Witkowski
0:8 – 85-jardowa Akcja powrotna Bruno Waszkiewicz
Q2
0:15 – 6-jardowy bieg Jana Szweja / Filip Twardowski +1
0:22 – 80-jardowa akcja powrotna Krzysztof Nosow / Filip Twardowski +1
0:29 – 25-jardowe podanie Aleksandra Dądy do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
0:36 – 30-jardowe podanie Aleksandra Dądy do Jakuba Semy / Filip Twardowski +1
0:43 – 14 jardowe podanie Aleksandra Dądy do Bruno Waszkiewicz / Filip Twardowski +1
Q3
0:51 – 8-jardowy bieg Aleksandra Dądy / 25-jardowe Podanie Jakuba Kubackiego do Kamila Ruty +2
Q4
0:58 – 5-jardowy bieg Stanisław Ciesielski / Filip Twardowski +1
Bilans 4-0 zapewnia nam pewny fotel lidera Polskiej Futbol Ligi. Następny mecz rozegramy już w najbliższą sobotę. Tym razem na obiekcie w Ząbkach po raz drugi zmierzymy się z Lowlanders Białystok. Pierwsze spotkanie nie należało do najłatwiejszych, więc należy się spodziewać dobrego widowiska. Bilety do nabycia TUTAJ.