Na zakończenie sezonu 2026 zobaczyliśmy na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu prawdziwą boiskową wojnę. Oba zespoły dały z siebie 200%, a łącznie w meczu padło 98 punktów. W tym szaleństwie większą wytrzymałością i opanowaniem wykazali się Eagles, zdobywając trzeci z rzędu tytuł Mistrzów Polski.
Orły wygrały losowanie i przełożyły obdiór piłki na drugą połowę. Już od pierwszych akcji Panthers dawał o sobie znać znakomity Re-Al Mitchell, który solowymi biegami przez środek zdołał zyskiwać nawet ponad 30 jardów. Panterom udało się dotrzeć na 30-jard naszej połowy. W kluczowej akcji, przy 4&2 Eryk Paszkiewicz zdołał zatrzymać bieg Krystiana Stępczaka i mogliśmy przejść do ofensywy. W pierwszej serii nie udało nam się wejść na połowę rywali. Mimo dobrych, złapanych podań przez Bruno Waszkiewicza, nadmierna ilość kar oraz przerw w grze wybijała nas z rytmu i musieliśmy odkopywać futbolówkę w kierunku rywali. Panthers po odzyskaniu piłki bardzo szybko znaleźli się tuż przy naszym endzone. Ponownie świetnie pokazywali się Mitchell i Stępczak. W kluczowej czwartej próbie, rozgrywający wrocławian poślizgnął się przy biegu na zewnątrz i z okolic 10-jarda mogliśmy rozpoczynać naszą kolejnę serię ataku. Przez sporą ilość akcji biegowych czas uciekał z zegara dość szybko i pierwsza kwarta zakończyła się bez jakichkolwiek punktów.
Te przyszły dopiero w drugiej ćwiartce meczu, którą otworzyliśmy solidnymi biegami Jana Szweja i Stanisława Janika. Kluczow piłkę zdołał złapać Krzysztof Nosow, znacząco przybliżając nas do pola punktowego rywali. Wydawało się, że w jednym z biegów Stanisław Janik zdołał przeciąć linię endzone, jednak sędziowie zadezydowali, że kolejna akcja rozpocznie się z pierwszego jarda. Z tej pozycji Vidal Woodruff świetnie podaniem typu screen odnalazł Bruno Waszkiewicza. Ten złapał piłkę w endzone i mogliśmy cieszyć się z pierwszych punktów. Poprzez problemy ze snapem, podwyższenie Filipa Twardowskiego okazało się nieudane, lecz jak się później okazało, dodatkowe punkty przyszły kilka munit później.
Gdy podczas jednej z serii ofensywnych Panthers, nie udało im się doprowadzić do pierwszej próby, przyparci do swojego endzone, musieli wykonywać punt. Odkopywaną futbolówkę zablokować Kacper Witkowski, a ta powędrowała do endzone. W ten sposób dopisaliśmy dwa oczka do naszego dorobku z tytułu safety. Biliśmy na mniej niż minutę przed zakończeniem pierwszej połowy meczu, lecz żadna z drużyn nie zamierzała się zatrzymywać. Po odzyskaniu piłki, świetną akcją powrotną popisał się Krzysztof Nosow, ustanawiając linię wznowienia na połowie boiska. Tyle wistarczyło, by trzy akcje później Vidal Woodruff posłał dalekie, 55-jardowe do wspomnianego wcześniej Nosowa, a ten wbiegł z futbolówką w pole punktowe. Filip Twardowski dołożył oczko kopiąc za jeden punkt i było już 15:0. Wydawało się, że w pierwszej części meczu nic już się nie wydarzy, lecz Panthers chcieli czym prędzej odrabiać straty. Akcję powrotną niebiesko-czarnych zatrzymaliśmy dopiero na 35-jardzie naszej połowy, a na 6 sekund przed zakończeniem drugiej kwarty, Re-Al Mitchell posłał 43-jardowe podanie do niepilnowanego Huberta Freja. Ten wyminął obrońców i zdołał zameldować się w polu punktowym. Wrocławianie próbowali podwyższyć za dwa punkty, lecz Kacper Chorążewski nie zdołał opanować podania.
Wydawało się, że nic nie mogło przebić pod względem intensywności końcówki drugiej kwarty, lecz to, co zaserwowali nam gracze w trzeciej oraz czwartej odsłonie meczu, było czystym szaleństwem!
Zobacz kluczowe momenty meczu na naszym Instagramie
Q3 rozpoczęła się dość niewinnie. Z tytułu wygranego losowania i przeniesienia odbioru na drugą połowę, to my rozpoczynaliśmy tę kwartę w ofensywie. Wykonywaliśmmy biegi i powoli zyskiwaliśmy po 6-8 jardów. W pewnym momencie Bartosz Gnoza po otrzymaniu podania od Vidala Woodruffa, biegiem prawą stroną znalazł sobie trochę więcej miejsca, zdołał urwać się obronie Panthers i niepilnowany pobiegł do pola punktowego. Dzięki zaliczce, postanowiliśmy wykonać akcję za dwa punkty i ta okazała się udana. Vidal Woodruff znalazł podaniem Bruno Waszkiewicza, a ten zdołał zþalać piłkę w endzone. Panthers stracili momentum i popełnili fatalny błąd tuż po przejęciu piłki. Podczas próby biegu, futbolówka wypadła z rąk running backa, a Tomasz Sętkiewicz zdołał ją zabezpieczyć. W ten sposób bardzo szybko powróciliśmy do posiadania i mieliśmy zaledwie 25 jardów do przejścia, by po raz kolejny zameldować się w endzone.
Tak też się stało. Najpierw Jan Szwej solidnymi biegami zyskał nieco pola, by później Stanisław Janik solowo wbił się w endzone i dopisał dla nas kolejne punkty. Filip Twardowski dołożył celne kopnięcie, a na tablicy wyników widniał wynik 30:6. Od tego momentu inicjatywę w meczu przejęli Panthers i zrobili coś, co długo pozostanie w pamięci kibiców.
Nagle Wrocławianie zaczęli gonić i wierzyć w to, że są w stanie odwrócić wynik meczu. Tuż po przyłożeniu Janika, Punkty dla Panthers zdobył Maksymilian Cybula, łapiąc długie, 60-jardowe podanie od Re-Ala Mitchella. Gdy odzyskaliśmy piłkę, wyprowadzaliśmy akcje ofensywne spod naszego pola punktowego i Pantery wykorzystały moment, kiedy przypadkowo piłkę zgubił nasz rozgrywający. Will Stricklin nakrył ją i tym sposobem nasi rywale zyskali kolejne punkty. Jakby tego było mało, Re-Al Mitchell solowym biegiem na zewnątrz dopisał dwa punkty na podwyższeniu.
Momentalnie, wynik na tablicy zmienił się z 30:8 na 30:20, a to jeszcze nie był koniec pogoni Panter. Przez kary i cofnięcia, nie udało nam się w kolejnej serii ofensywnej zdobyć pierwszej próby, więc musieliśmy odkopywać piłkę. Panthers po jej odzyskaniu dołożyli kolejne punkty. Najpierw Stępczak i Mitchell solowymi biegami zdobyli pokaźną ilość jardów, a gry nasi rywale znajdowali się na 3-jardzie, solowy bieg przez środek wykonał rozgrywający niebiesko-czarnych. Hubert Frej złapanym podaniem dopisał dwa oczka i nagle wrocławianom brakowało jedynie dwóch punktów, by doprowadzić do remisu. Widząc ten stan rzeczy i tempo, w jakim Pantery zaczęły zdobywać punkty, musieliśmy czym prędzej reagować. Najpierw Krzysztof Nosow złapał podanie, przeprowadzając naszą linię wznowienia w środkową strefę boiska, a następnie Bartosz Gnoza odebrał podanie od Vidala Woodruffa i pognał w endzone. Filip Twardowski dołożył punkt, a trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 37:28.
Mimo upału oraz tempa, jakie narzuciły oba zespoły w trzeciej kwarcie, w ostatniej części meczu żadna ze stron nie miała zamiaru odpuszczać i zrobiło się jeszcze bardziej efektownie!
Po szybko zatrzymanej serii Panthers od razu przeszliśmy do ataku. Podczas akcji powrotnej po puncie, doprowadziliśmy futbolówkę na 46-jard połowy Panthers. Niestety nie udało nam się zdobyć punktów, a w meczu nastąpiła chwila wymian cios za cios. Obie strony wymieniały się akcjami. Kilka świetnych podań złapał Aleksander Dąda, lecz przez kary i przewinienia te zdobycze nie przyniosły pożądanego efektu. W pewnym momencie, kiedy Pantery znajdowały się przy piłce, nasi rywale zaryzykowali grę w czwartej próbie tuż przy swoim endzone. Było to bardzo ryzykowne i pod silną presją, Re-Al Mitchell musiał wyrzucić piłkę w ziemię. Nastąpiła zmiana stron i szybko wykorzystaliśmy krótki dystans do pola punktowego. Krzysztof Nosow akcją typu jet sweep wbiegł w pole punktowe. Chwilę później dopisał dwa oczka łapiąc podanie od Vidala Woodruffa i tym samym odskoczyliśmy na 17 punktów przewagi.
Wrocławianie znów postanowili gonić i po raz kolejny do głosu doszedł Maksymilian Cybula, łapiąc fenomenalne, długie, 65-jardowe podanie od Re-Ala Mitchella. Próba wbicia się biegiem przez środek podczas przyłożenia za dwa punkty okazała się nieudana.
Zostało nieco ponad 6 minut do zakończenia meczu, a kibice nie byli świadomi tego, że w tym spotkaniu zobaczą jeszcze trzy przyłożenia.
Na fenomenalną bombę do Cybuli odpowiedzieliśmy dość szybko. Staraliśmy się zbijać czas, by szybko domknąć mecz. Gdy znajdowaliśmy się na 25-jardzie połowy Panthers Vidal Woodruff odnalazł niepilnowanego Krzysztofa Nosowa. Posłał do niego podanie, a ten zdobył kolejne przyłożenie. Filip Twardowski dołożył punkt i było 52:34. Pantery mimo tego nie zamierzały się poddawać i znów Re-Al Mitchell posłał kapitalną, długą bombę do Maksymiliana Cybuli. Ten po raz kolejny bezbłędnie odebrał piłkę i dopisał kolejne 6 oczek dla naszych rywali.
Końcówka meczu była niczym wymiana ciosów w bokserskim ringu. Tempo było szalone i co chwilę widzieliśmy przyłożenia. Ostatnie, kończące mecz punkty zdobył Bartosz Gnoza, wykonując 15-jardowy bieg.
Polish Bowl XXI | Warsaw Eagles – Panthers Wrocław 58:40 (0:0, 15:6, 22:22, 21:12)
Q1
Q2
6:0 – 5-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Bruno Waszkiewicza
8:0 – Safety – zablokowany punt Kacper Witkowski
15:0 – 55-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
15:6 – 43-jardowe podanie Re-Ala Mitchella do Huberta Freja
Q3
23:6 – 55-jardowy bieg Bartosza Gnozy po podaniu Vidala Woodruffa / Bruno Waszkiewicz +2
30:6 – 7-jardowy bieg Stanisława Janika / Filip Twardowski +1
30:12 – 60-jardowe podanie Re-Ala Mitchella do Maksymiliana Cybuli
30:20 – Will Stricklin fumble recovery w endzone / Re-Al Mitchell +2
30:28 – 6-jardowy bieg Re-Al Mitchell / Hubert Frej +2
37:28 – 9-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Bartosza Gnozy / Filip Twardowski +1
Q4
45:28 – 10-jardowy bieg Krzysztofa Nosowa / Krzysztof Nosow +2
45:34 – 65-jardowe podanie Re-Ala Mitchella do Maksymiliana Cybuli
52:34 – 33-jardowe podanie Vidala Woodruffa do Krzysztofa Nosowa / Filip Twardowski +1
52:40 – 82-jardowe podanie Re-Ala Mitchella do Maksymiliana Cybuli
58:40 – 15-jardowy bieg Bartosza Gnozy
Wygrywając z Panthers Wrocław, zdobyliśmy szósty tytuł Mistrza Polski w swojej historii, a zarazem trzeci z rzędu. Dziękujemy wszystkim kibicom, sponsorom i partnerom za wsparcie przez cały rok. Nie był to łatwy sezon. Za nami wiele trudnych chwil i momentów, z których musieliśmy wybrnąć w ekspresowym tempie, jednak z Waszą pomocą było to możliwe.
Do zobaczenia w sezonie 2027.